Samochód, który lata albo… pływa! To jeżdżące dzieła konstruktorów!
SamochodyWyjątkowe pojazdy
Potrzebujesz ok. 3 min. aby przeczytać ten wpis

Samochód, który lata albo… pływa! To jeżdżące dzieła konstruktorów!

Przyzwyczailiśmy się do tego, że wsiadając do samochodu po prostu suniemy po drodze. Jednak wyobraźnia człowieka nie zna granic. 

Projektanci z nutą szaleństwa tworzą bowiem pojazdy, które mają za zadanie przetransportować nas z punktu A do punktu B niekoniecznie po drodze, czasem bowiem po wodzie i równie często drogą powietrzną. Jak to możliwe?

Latające samochody

Wydawać by się mogło, że latające samochody zobaczymy tylko w kreskówkach i ewentualnie filmach science fiction. Nic bardziej mylnego, było wielu projektantów na świecie, którzy całe swoje życie spędzili nad obmyślaniem projektu, a następnie budową samochodu, który może wzbić się w powietrze. 

Aerocar

Najbardziej znana seria latających samochodów, która, co ciekawe, ma swoje początki w roku 1949! Już wtedy w Longview w stanie Waszyngton Moulton Taylor postanowił, że jego pojazdy będą latać. Ostatni z wyprodukowanych modeli, a więc Aerocar III, miał zasięg 560 kilometrów i rozpędzał się w powietrzu do 216 km/h.

Skycar M400

Produkcja, która według wielu ekspertów zapowiadała się najlepiej, czyli Skycar M400. Maszyna została stworzona w roku 2007, wtedy pojawił się jej pierwszy prototyp. Skycar miał kosztować ponad pół miliona dolarów. Osiągi robią jednak wrażenie, 600 km/h na czterech kilometrach wysokości – dobry sposób na ominięcie porannych korków, czyż nie?

Moller M200X

Na koniec coś, co, gdy jest w powietrzu, może być mylone z UFO, a więc koncepcja pojazdu, który wyglądał jak spodek – o wymiarach niewielkich, bo około 4 do 5 metrów średnicy. Pierwszy egzemplarz powstał w 1989 roku, wykonał około 200 lotów. Jego cena miała wynieść około 500 tysięcy dolarów. Wyobraźcie sobie człowieka w zielonym stroju, który lata nad korkami tym „czymś”.

Pływające samochody

Tym razem bardziej przyziemna kategoria, ale czy na pewno? W końcu te samochody nie latają, ale… pływają. Poniżej lista trzech najciekawszych konstrukcji.

Dutton Surf

Pierwszy z nich to szczęśliwy na lądzie i czujący się jak ryba w wodzie Dutton Surf. Pojazd, który na morzu może rozpędzić się do niecałych 10 kilometrów na godzinę, a jego prędkość maksymalna na lądzie wynosi dokładnie 137 km/h. Wyprodukowany przez Tima Duttona model kosztował w 2015 roku 22 tysiące funtów. Dla mieszkańca Wenecji? Na pewno tak! Mieszkańców nadwiślańskich miast? Niekoniecznie.

GAZ-46

Samochód osobowo-terenowy typu amfibia, który produkowany był w latach 1954–1958 przez ZSRR, czyli GAZ-46 miał być kopią Forda GPA produkowanego od 1944 roku. W tym projekcie warto wyróżnić silnik R4, gaźnikowy o pojemności 2,1 litra i mocy 52 KM. Na obu osiach zainstalowano w nim hamulce mechaniczne.

Amphicar

Wracamy do amfibii bardziej dla obywateli niż wojska. Aphicar Model 770 to kabriolet, który pływał. Produkowany w latach 1961–1965 miał silnik o pojemności 1147 cc i moc 40 KM. W wodzie pojazd napędzały dwa śmigła zamontowane pod tylnym zderzakiem. Na lądzie egzemplarz rozwijał prędkość do 110 km/h, a na wodzie 7 węzłów.

Pomysłowość nie zna granic: samochody, które latają lub pływają… Dziś prototypów tego rodzaju pojazdów jest znacznie mniej. Jak widać, skupiliśmy się na rozwoju łodzi i samolotów, a auta zostawiliśmy na drogach.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

Rekomendowane
Poznaj najciekawsze ciekawostki ze świata motocykli
Poznaj najciekawsze ciekawostki ze świata motocykli
Uważasz się za speca w dziedzinie motocykli i motoryzacji? Poznaj kilka ciekawostek o tym świecie i zobacz, czy dasz się zaskoczyć.
Lamborghini Countach trafiło do jednego z polskich salonów
Lamborghini Countach trafiło do jednego z polskich salonów
Samochód trafił w polskie ręce za sprawą kolekcjonera, który odkupił historyczny model bezpośrednio od Patrizi Lamborghini, córki Ferruccio.
Właściciel komisu odnosi się do wyroku dot. głośnej sprawy z udziałem pracownika
Właściciel komisu odnosi się do wyroku dot. głośnej sprawy z udziałem pracownika
Co więcej, właściciel komisu zaznaczył też, że wypadek miał miejsce pod jego nieobecność, a młody "pracownik" nie otrzymał pozwolenia na wyprowadzenie McLarena. Sprawca wypadku miał dostęp do kluczyków, jednak wyłącznie w celu zaprezentowania maszyn potencjalnym klientom.
Ostatnie wpisy